środa, 18 sierpnia 2010

Anna, koty, wróżka i księżyc

Środa - Anna Skrzydlata

Niebo zrobiło się stalowe.
Zamykam okno i parzę kawę, aromatyczną,
gorącą. Patrzę na regał z kolorowymi
skrawkami i wpada mi do głowy pomysł.
Ustawiam w kuchni maszynę do szycia.
Nie mam wprawy, więc na początek coś małego. Tak powstała Anna.
Anna Skrzydlata.
Był pierwszy dzień wiosny, a teraz jest pełnia lata.


Czwartek - I jej Garderoba



       Na początku Anna była naga, taka jaką ją stworzyliśmy.


      A później doszły ubranka - koszula w kratę, haftowana spódniczka, kamizelka
      paskowana, torebka, książka zszyta białą nitką i jeszcze kot malusieńki.


     Chłopcy pomogli mi rozłożyć rzeczy Anny na małym płoteczku.
     Śmiali się przy tym i udawali, że Anna umie latać.
     A może nie udawali tylko wierzyli,
     że tak właśnie jest, bo po co jej skrzydła - jak słusznie zauważyli?


Piątek - Koty


             Po mojej głowie biegają szmaciane potworki, koty i wróżki.
             Maszyna coraz bardziej życzliwa,
             już nawet nitka się nie plącze.
             Koty przyszły pierwsze i uszyły się właściwie same.


Ten Pomarańczowy polubił naszą kamienicę. Zastanawiałam się jaki mogą mieć wkład
i znalazłam na ryneczku poduszki antyalergiczne, mają w środku coś miękkiego, puszystego,
co łatwo się rwie.



                            Koty są dziki i wolne z natury i choć w parze, szybko nas opuściły.
                                               Jeden zamieszkał w Szczecinie u Antoniny.


Sobota - Wróżka Serowa


              Igor miał niedosyt tego, co powstało i uparł się na Wróżkę.
              A że pojawiły się na niej żółte plamki nazwaliśmy ją Wróżką Serową.


         Chłopcy postanowili, że zostanie z nami, na zawsze.
         Bo przecież spełnia życzenia.
         I została.


Niedziela - Garaż

Dziś leniuchujemy i nic nie szyjemy!


               Mamy kredki, kartki i nożyczki - coś zmajsterkujemy! I dostałam Garaż.
               Igor narysował pracownię, specjalnie dla mnie! Z kwiatem, bo wie, że je lubię.
               Podoba mi się kolor. Żółty. Inspiruje.


Poniedziałek - Żyrafka



        Żyrafka nie otrzymała imienia, poszła sobie na prezent.
       O ile mi wiadomo do Antosia.


Wtorek -  Dzień na Księżyc


Kiedy byłam mała chciałam zamieszkać na Księżycu. Później choć mieć jego kawałek
- serowy, błyszczący
czy miły w dotyku, taki zupełnie gładki.
Bo jaki jest Księżyc?
I jakie to uczucie mieć go pod dłonią?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz